Zapewne chodzi o północną część jeziora, przejście z Simcoe na Couchiching. Kolejna informacja pojawia w zapiskach francuskiego misjonarza Gabriela Sagarda, który odwiedził Simcoe wraz z Huronami w 1624 i 1625 roku. Sagarda zauważył, że Huroni złowili wielką rybę nazywaną Assihendo. Opisał Assihendo jako rybę wielkości dorsza ale znacznie bardziej smaczną. Huroni gotowali ryby w wielkim garze aby otrzymać z nich jak najwięcej oleju, który potem wlewali do butelek. "Olej był słodki i miły jak masło". Prawdopodobnie chodziło o jesiotra, ale nie jest wykluczone, że Sagard opisał sieję.
Huroni, z którymi żył Sagard byli bardzo przesądni. Ostrzegli go, aby nigdy nie wrzucał szkieletów ryb do ognia. Duchy spalonych ryb mogą się zezłościć i ostrzec inne ryby w jeziorze, żeby nie dały się złapać.
Bardzo ważna osobą każdej grupy Huronów, łowiącej ryby był szaman-kaznodzieja, którego zadaniem było wabienie ryb w sieci. Huroni wierzyli, że duchy mają wielką moc i miały istotny wpływa na ich łowickie sukcesy. Jedna z legend głosi, że pewnego razu Duch Sieci przybrał ludzką postać i narzekał, że stracił żonę. Ostrzegł Huronów, że nigdy nie złowią już żadnej ryby, jeśli nie znajdą mu innej wybranki. Od tej pory, aby ułaskawić Ducha Sieci, na początku każdego sezonu Huroni podczas specjalnej ceremonii oferowali duchowi dwie młode dziewczyny na żony.
Zapiski o Jezuitów o Simcoe skończyły się wraz unicestwieniem Huronów przez Irokezów w połowie XVII wieku. Minęło wiele lat zanim opisy o łowieniu ryb na Simcoe zaczęły się pojawiać ponownie. Tym razem było to już zapiski angielskich osadników i gości.
Jedna z wczesnych notatek o Simcoe napisana po angielsku i pochodzi z 1792 r. Napisana jest przez gubernatora Simcoe i mówi, że słyszeliśmy maskalonge, wielkim szczupaku zamieszkującym Simcoe. Kilka lat później podczas poddróży po Simcoe, zanotował, że duże pstrągi nie są tak smaczne jak małe.
Najwięcej interesujących faktów o łowieniu spod lodu przez Indian na Simcoe pochodzi z dziennika Georga Bonda z datą 6 marca 1815 r. Podczas jeżdżenia na łyżwach, zauważył jasno-brązowy punkt na lodzie. Bond nie mógł dokładnie określić na odległość to mogło być i zamierzał wróć od domu po karabin. W końcu zauważył, postać człowieka, którym był Indianin do tej pory całkowicie schowany pod skórą z bawoła. Indianin siedział na przeręblem wykutym w trzystopowym lodzie z włócznią gotową do rzutu w każdą rybą pojawiającą się pod przeręblem. Ryby przywabiał sztuczną przynętą wykonaną z drewna o długości 8-9 cali.
Skóra z bawoła była więc pierwszym namiotem na lód - portable ice fishing shelter. Stanowiła osłonę przez wiatrem oraz osłaniała przed światłem dnia, co pozwalało lepiej widzieć co dzieje się w wodzie w pobliżu przerębli.
Wiosną 1815 r. Bond zbliżające się do brzegu canoe. Indianie powracali z ryb. Jak się okazało w canoe mieli kilka dużych lake trout (palii jeziorowych). Bez problemu udało mu się wymienić jedną rybę na alkohol, aż w końcu kupił od Indian canoe i cały wędkarski sprzęt za 9 dolarów. Bond miał zdobył swój własny sprzęt i mógł sam łowić. Jak wspomina canoe było trochę zepsute i bardziej nadawało się do przewożenia duchów niż ludzi. W nocy spotkał na jeziorze Indian polujących na ryby. Podczas swoje pierwszej wyprawy Bondowi nie udało się złowić lake trout. W późniejszych zapiskach Bonda pojawiają się bardziej szczegółowe opisy wypraw oraz niektórych gatunków ryb.
Kilka autentycznych informacji o łowieniu ryb na jeziorze Simcoe pojawia też póżniej. Canadian Gazeteer w roku 1846. donosi o "doskonałości" muskie i siei z Simcoe. W przewodniku turystycznym z roku 1866 znajdziemy informacje, że Indianie przywiązywali większą wagę do haczyków niż do pieniędzy kiedy sprzedawali syrop klonowy. Nocne łowienie z canoe, z włócznią opisywano jako bardzo romantyczne i ekscytujący sport. Biały człowiek szybko przyswoił sobie indiańskie metody łowienia i stał się bardzo biegły w tej sztuce.
W połowie XIX wieku ryby zaczęto łowić bez względu na porę roku.
Łowiono je na sieci, włócznie i sznury. Wszystkie te metody biali przyswoili sobie od Indian. W tym też czasie coraz więcej ludzi zaczęło łowić rekreacyjne przy pomocy haczyka z żyłką. Te same gatunki ryb było wysoko cenione przez rybaków i pierwszych sportowych wędkarzy. Nowe wymagania doprowadziły w końcu do stworzenia pierwszych przepisów, które w 1885 r. rozdzieliły połowy ryba na Simcoe na dwie części - komercyjną i sportową.
Pod koniec XIX wieku rząd Ontario wprowadził drastyczne ograniczenia łowienia palii jeziorowych. Jednym z nich był całkowity zakaz połowu palii przy pomocy włóczni. W 1920 r. wydano tylko 122 pozwolenie na połowy palii na włócznię spod lodu.

Pierwszy okres połowów na jeziorze Simcoe można określić jako rybactwo, które była głównie zajęcie Indian zamieszkujących brzegi jeziora i byli oni wyśmienitymi rybakami. Ryby, które łowili były jedzone na surowo lub solone. Wraz z przebyciem białego człowieka rozpoczął się również handel wymienny. Indiane wymieniali ryby na noże, broń, amunicję i inne rzeczy.
W 1840 r. na Simcoe wprowadzony został akt o inspekcji złowionych ryb. Wyznaczeni inspektorzy mieli za zadanie dopilnować, aby każda beczka z rybami ważyła 200 funtów i ryby miały odpowiednią jakość. Za swoją pracą inspektorzy byli wynagradzani 6 pensów od beczki. Dopiero w 1868 r. na Simcoe zaczęło obowiązywać składne rocznych raportów z połowów.
