Z moim kumplem Mirkiem i z dzieciakami wybraliśmy się na wschód od Toronto. Nawet szybko udało nam się znaleźć dość głęboki dołek z dobrym nurtem. Już po kliku dryftach Mirek miał na koncie pierwszego steelheada. Potem była już ryba za rybą, aż do momentu kiedy nas oblężono z każdej strony.

Najlepszą przynętą otwarcia okazały się żywe trout worms. Wiedziałem, że większość będzie łowiła na ikrę, która szybko się pstągom znudzi, dlatego też od razu łowiliśmy na robaki.

W niedziełę, już prawie wieczorem, zrobiliśmy jeszcze jedną wyprawę. Skończyło się na kilku małych pstrągach. Ryby były już za bardzo przepłoszone.

Mój sprzęt to nic szczególnego: wędka 13 stóp St. Croix, nawet nie moja, a mojego syna, którą zrobiłem dla niego na zamówienie w St. Croix. Kołowrotek Raven Vectra SST 2, od ubiegłego roku już nie produkowany. Żyła pływająca Siglon F, czyli floating line w kolorze niebieskim. Przypony na zmianę Drennan. Frog Hair lub Sasame. Haczyki: Daiichi 1150, 12-stka lub Sasame Beak.
Gdzie łowiliśmy? Na Skylight Donuts Creek...
