Logo
Wydrukuj tę stronę

Polskie kominy

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Pod kominamiPod kominamiFot.: K. Jaśkielewicz

Kilka lat temu w parku Lakefront Promenade na Mississaudze, czyli pod kominami, codziennie spotykało się polskich wędkarzy, łowiących karpie z "boardwalk". Pod kominami bywało się każdego dnia, a piątkowe wieczorne spotkania stały się tradycją. Pod kominami bywało więcej Polaków niż na Roncesvalles...

Po pracy pod Four Sisters, czyli cztery kominy elektrowni, przyjeżdżało się jeśli nie łowić, to chociaż na kawę, zobaczyć, co słychać, pogadać i pożartować. Przyjeżdżali ludzie różnych zawodów z różnym doświadczeniem w łowieniu karpi. Zdarzały się dni, że nie było gdzie wędki zarzucić, tylu było wędkarzy.

Sprzęt na karpie, który był nie do kupienia w sklepach wędkarskich, zawsze można było zdobyć pod kominami.

Na początku lat 2000, w Kanadzie mało kto łowił karpie na profesjonalny sprzęt. Sprowadzany był z Europy przez małe firmy. Prekursorem była firma First Fishing Specialists, założona przez Janusza Firstenhaupta z Mississaugi, który ściągnął do Kanady sprzęt matchowy i na karpie polskiego Jaxona.

Pierwsze Jaxony można było też kupić pod kominami. Janusz na zawsze pozostanie znany jako John Jaxon. Po First Fishing Specialists, sprzęt na karpie sprowadzała ze Starego Kontynentu polska firma Fish Online Canada.

Duże firmy wędkarskie ignorowały pierwsze sygnały o dużym zapotrzebowaniu na sprzęt na karpie. Nieco później ocknęło się Shimano Canada.

Rod pod, alarmy, kulki proteinowe, wędki i kołowrotki na karpie były zupełną nowością. Nie sposób było wyholować karpia bez tłumu gapiów i pytań. W tamtych czasach za rod pod Foxa płacono pod kominami setki dolarów. Każdy chciał zostać szybko dobrze wyposażonym karpiarzem, nieważne za ile. Zestawy karpiowe Made by Black Mamba z dużą przebitką szły jak woda.

Po czasie kominy stały się sławne. Nawet Shimano zaczęło się interesować tym, co się działo pod kominami, a przede wszystkim tym, jak wypromować świeżo sprowadzone wędki i kołowrotki swojej firmy. Shimano popełniło jednak błąd. Sprowadzili ciężki sprzęt i nic poza tym. Na rynku nadal brakowało podstawowego sprzętu i przede wszystkim akcesoriów. Wkrótce Shimano straciło monopol nawet na wędki i baitrunnery. W Kanadzie pojawił się angielski Fox, Nash, Daiwa.

Podczas jednej z prób nakręcenia materiału reklamowego, team Shimano dał plamę i nie złowił ani jedno karpia. Tuż obok Shimano karpie łowił jednak 82-letni Polak o imieniu Adolf. On miał zawsze szczęście do karpi, a łowił prostą metodą na sprężynę z kukurydzą.

{gallery}kominy:300:240:0:2{/gallery}

Na "boardwalku" niektórzy mieli swoje stałe miejscówki. Łatwo je było znaleźć, bo swoje pseudonimy mieli wyrzeźbione scyzorykami na deskach. Wielu pewnie pamięta deskę PROFESOR.

Żeby skończyć z karpiarzami, potrzeba było prawdziwego "zamachu bombowego"... Przeprowadziła go firma Murray Demolition. 12 czerwca 2006 r. "The Four Sisters" zostały zrównane z ziemią. Wybuchały co cztery sekundy każdy.

Kominy przestały dymić. Zrzut ciepłej wody do jeziora zakończył się na dobre. Ryby gdzieś się wyniosły, a z nimi Polacy karpiarze kominiarze. Nigdy już żadne inne miejsce w Toronto nie stało się tak popularne, gdzie spotykali się polscy wędkarze. Marie Curtis i Port Credit to już nie to samo.

Ostatnio zmieniany
Krzysiek

Najnowsze od Krzysiek

Artykuły powiązane