Jezioro to stanowi naturalną granicę Ontario, Manitoby i Minnesoty, i jego okolice zaliczane są do najpiękniejszych miejsc nie tylko w naszej prowincji, ale całej w całej Ameryce Północnej Matka natura nie poskąpiła temu zakątkowi urody. Jezioro usiane jest ponad 14 tysiącami większych i mniejszych wysepek, a długość jego wybrzeża wynosi ponad 65 tysięcy mil.
Region ten zamieszkany był przez Indian od tysięcy lat, o czym świadczą odkryte w wielu miejscach prehistoryczne rysunki na skałach. Późniejsze czasy wzbogaciły go o nieczynne obecnie kopalnie złota, a w ostatnich latach powstało tu wiele ośrodków turystycznych. Na wygodnickich i przywiązanych do cywilizacji czekają hotele i komfortowo urządzone domki letniskowe. Pragnącym z bliska przyjrzeć się głuszy, liczne firmy oferują jej namiastkę - luksusowe domki w dostępnych jedynie samolotem miejscach, tzw. "fly- in".
Spragnieni oderwania się od cywilizowanego świata i nie obawiający się prymitywnych warunków, forsownych pieszych wędrówek i machania wiosłem, przemierzać mogą odwieczne lasy, w których roi się od ryb, grzybów, jagód i zwierząt - od rozmaitych ptaków, wiewiórek, bobrów i wydr, po leśną arystokrację - czarne niedźwiedzie, rysie i łosie. Chcąc jednak zapuszczać się na szersze wody w poszukiwaniu wielkich ryb, dysponować trzeba łodzią. Należy również pamiętać, że jeziora, zwłaszcza wąskie i długie, są niezwykle zmienne w nastrojach i w ciągu paru minut gładka powierzchnia potrafi zamienić się w spienione "2-metrówki".

Lake of the Woods nie jest pojedynczym jeziorem. Jest systemem wód, w skład którego wchodzą liczne jeziora o odrębnych nazwach i rzeki, spośród których najbardziej znane są English i Winnipeg. Taki układ wodny sprawił, być może, że od tysięcy lat region ten prawie przez cały czas zamieszkiwały plemiona indiańskie, a na początku 18 wieku korzystali z niego, jako naturalnej drogi wodnej, liczni voyageurs, prący na zachód w poszukiwaniu cennych futer. Oni to wybudowali na swoim szlaku faktorię, która zapoczątkowała osadnictwo białych na tych terenach. Budując ją na początku 1700 roku na Long Post Island w Regina Bay, przez przypadek zlokalizowano ją w miejscu, w którym od tysięcy lat spotykali się tubylcy, w celu wymiany towarów. Nie wiedziano wówczas o tym, gdyż w okresie, kiedy przybyli na te tereny biali, handel wymienny pomiędzy Indianami zamarł. Powodów tego było wiele, lecz głównym z nich, jak mówią ustnie przekazywane opowieści, było prześladowanie żyjącego na wschodzie plemienia pokojowo usposobionych Odżibuejów przez wojownicze plemię Sjuksów. Uciekając przed Sjuksami, Odżibuejowie przybyli nad przesmyk w zatoce Whitefish, gdzie wysokie progi skalne tworzyły liczne porochy i wodospady. Ścigający ich Sjuksowie nie znali tutejszych miejsc i sposobu pokonania grzmiących wód. Postanawiając zdobyć przewodnika, schwytali starą kobietę i zmusili ją do wskazania drogi. Stara Odżibuejka, jak głosi legenda, bez oporów wsiadła do canoe Sjuksów i zgodziła się służyć im za przewodnika. Przez pewien czas wskazywała im drogę, a gdy dotarli nad kipiącą pomiędzy skałami wodę, zapewniła ich, że zręczni wioślarze Odżibuejów od wieków bez trudu pokonują ten przesmyk. By zaś odciążyć canoe, zaofiarowała, że przejdzie dookoła pieszo, niosąc żywność i część ładunku. Uwierzono jej i przystano na propozycję. Podstęp nie zawiódł. Uniesione wirem canoe wywróciło się, roztrzaskało o skały i wszyscy Sjuksowie utonęli. Tym sposobem plemię Odżibuejów zostało uratowane, a na pamiątkę wydarzeń miejsce to nazwano Sioux Narrows i zwie się tak ono po dziś dzień. Miejsce pierwszego punktu wymiany białych w Sioux Narrows chronione było przez wiele dekad przez Mackenzie Ward Trust. Za jego to sprawą w 1988 r. do Sioux Narrows przybyli archeolodzy, żeby sprawdzić, na ile zgodna z prawdą jest powyższa legenda, dotycząca historii tego miejsca.
Prac jeszcze nie zakończono, lecz wiadomo już, że był to punkt, gdzie spotykali się Indianie z całej niemal Ameryki Północnej. Nawet niektóre szczepy zamieszkujące ujście Mississippi przybywały tu, żeby zaopatrzyć się w metalowe wyroby posiadane przez Odżibuejów, oferując w zamian za nie towary nieznane nad Wielkimi Jeziorami. Prace trwają nadal i nie wiadomo, jakie jeszcze przyniosą rewelacje. Warto odwiedzić ten historyczny obszar, gdzie oprócz Indian, w późniejszych stuleciach aktywnie działali przybysze z Europy, zakładając kopalnie złota, prowadząc wyrąb lasów, wreszcie tworząc jeden z kilku obozów jenieckich. Czas i przyroda zatarły ślady niszczycielskiej działalności człowieka. Obecnie istnieją w pobliżu trzy parki prowincyjne oraz szereg prywatnych ośrodków wypoczynkowych na lądzie i licznych wysepkach na jeziorze. Posiadacze łodzi lub canoe mogą spędzić na wodzie długie tygodnie, pływając utartymi szlakami, lub odkrywając nowe, zaś na nie potrafiących obyć się bez wygód, czekają hotele i motele w pobliskiej Kenorze. Można w tych stronach wypoczywać wedle gustów, upodobań i możliwości kieszeni.
Wakacje spędzone na "Dalekim Zachodzie" Ontario na pewno pozostaną w pamięci. "Jeżeli jest na świecie raj, to z pewnością jest on właśnie tu, w okolicach Lake of the Woods" - twierdzą wędkarze i stali mieszkańcy tych okolic - ludzie, którzy napłynęli z całej niemal Ameryki, żeby tu osiąść na złote, emerytalne lata. Przemawia jednak przez nich patriotyzm lokalny, bo wiele jest w Ontario nie mniej urokliwych miejsc.
Jerzy Szlachetka, Virginiatown - Ontario
